sobota, 12 stycznia 2013

12 stycznia 2013

Bonne Année !!!

Daria:

Nie, nie, nie. To wcale nie tak, że porzuciłyśmy bloga! Po prostu odcięli nas od internetu (czasem też od prądu). 

W niedzielę doszło do zabawnej sytuacji wynikającej z różnic kulturowych. We Francji jest taki zwyczaj, że każdemu gdy widzi się go pierwszy raz w roku mówi się "Szczęśliwego Nowego Roku". Różnica polega na tym, że okres ten może wynosić ponad miesiąc. Stąd nic dziwnego, że nasza współlokatorka była, aż tak zaskoczona gdy ona do nas z tradycyjnym: Bonne Année! a Monika do niej w opowiedzi: Taaa... ale jest już po Sylwestrze. ^^

Potem był trzy egzaminy. Jakieś zaliczenia. Nic ciekawego. 

W piątek urodziny Patryka, które wieczorem świętowaliśmy. 

Remy, Przemek i Daniel. 

Nierozłączny duet - Cipri i Mihai

Ona tańczy dla mnie, co nie Magda ? :)

Chłopaki śmieją się, że u dziewczyn w pokoju jest tak dużo rozwieszonych wszędzie ubrań, że wygląda to jakby się wchodziło do lumpeksu. Oto Kinga prezentuję najnowszą dostawę.
Patryk wczoraj miał taką przypadłość...

że na każdym zdjęciu zamykał oczy. 
Kinga zjada salami (szalami), prezent Akosa dla Patryka. 
A tutaj piosenka, którą ustawię sobie na budzik, bo mi chodzi po głowie i Monika mnie już pewnie za to przeklina, bo to jedno zdanie tak się wbija w głowę...


Monika:

Dzień dobry :) Daria się śmieje z tej piosenki, a ja ją lubię. Naprawdę. Chociaż to pewnie nikogo nie będzie obchodzić. W każdym razie od wczoraj jak tylko spojrzę na Darię to słyszę: "Shine bright like a diamond" ;P

Właśnie. Nikt tu niczego nie porzucił! Tak się składa, że powrót do domu sprawia, że człowiek zapomina, że musi tu wrócić. A potem się okazuje, że naprawdę musi. I jest ciężko. Ale o ciężkościach nie ma co pisać, bo próbuję je tu zamieniać w "nieciężkości". Czasem się nie da. Jak na przykład jem pierogi, kapustę babci albo sałatkę świąteczną Mamy. Wtedy za bardzo smakuje i pachnie domem, żeby powstrzymać nostalgię. Na szczęście (i nieszczęście) sałatki i pierogów już nie ma.
Co nowego? Standard, wróciłyśmy do francuskiego inferno: 5 milionów egzaminów i zaliczeń, niezdrowe jedzenie na stołówce (przy tej okazji chciałabym pozdrowić moje jelita, które przegrały sparing z Francją), imprezy, po których jedni wracają w stanie dziwnym, a inni wcale nie wracają. Tak, wczoraj na przykład. Miałam taką kolację z paroma osobami (nie będę się zagłębiać - to taka kolejna z tutejszych tradycji), która skończyła się o północy, później udało mi się wyrwać na chwilę rozmowy z Maćkiem, a później już mnie szukali, bo w ramach tej tradycji musiałam choć na trochę pójść wczoraj na tę imprezę. No świetnie po prostu. To znaczy było miło, ale o tym też już zdążyłam zapomnieć - o tym, jak tu wygląda impreza ;D
Dla zachowania honoru niektórych oszczędzę Wam oglądanie zdjęć z wczoraj. (Pozdrawiam tym samym Daniela ;D).
No dobrze, to tak z życia uczelni, na uczelni itd. A teraz jakieś takie zebrane myśli, których nie mogę za bardzo poskładać w nic konkretnego:

To są korepetycje z programowania udzielane nam przez Kingę. Nie bez powodu się tu znalazły, co zresztą zaraz zostanie wyjaśnione.
To Daria w fazie alfa. Tak to jest jak dziewczyny usiłują się czegoś razem nauczyć. Chyba się udało, ale przez głupawkę wszystko zawsze trwa 3 razy dłużej.
1. D: "Przepraszam, co trzeba pomnożyć przez co, żeby otrzymać 144?"
2. Ktoś: "Myślisz, że A.B (nasza profesor) ma bardziej figurę huby czy Flubbera?"
3. Kinga: "Ja jestem drugim dzieckiem. I do tego z konfliktu serologicznego!"
Magda: "I Ty żyjesz?!"
Daria: No przestań: teraz są na to leki..."

O proszę, a to jest fotografia, która dokumentuje moje laboratoria z konwersji energii elektrycznej. Gdyby ktoś miał wątpliwości co tu robię, to na przykład bawię się samochodami.


To już jest jakiś bardziej zaawansowany etap. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo to jest blog raczej o głupotach niż poważnych technicznych sprawach ;D
Tak, Kasia Tusk zarabia na swoim blogu kilkanaście tysięcy miesięcznie. Jak to się dzieje Daria, że da się zarabiać na pisaniu w sieci i że my nic o tym nie wiemy?!

Ps. (Daria)
Wiem, że można na tym zarabiać. Inna sprawa, że jak Ci mówię jak to zrobić, to mówisz, że nasz blog się do tego nie nadaje =P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz