niedziela, 27 stycznia 2013

27 stycznia

Daria:

Relacja z wyprawy do Dijon. Z samego rana pojechałyśmy autobusem do Macon. Tam mając godzinę do odjazdu naszego pociągu poszłyśmy na francuskie śniadanie na rynku. Podróż nie zajęła nam za długo, bo zaledwie godzinkę. 

Kinga aka student z grupy ST z najlepszą średnią na roku. Gratulujemy!

ja a w tle pałac piwa!

centrum Dijon

stare miasto

rzygacz, których jest tam wszędzie pełno

typowa ulica


przed najstarszym domem w Dijon


o tutaj lepiej widać ten najstarszy dom

więcej rzygaczy

a tu widzimy je w pełnej okrasie

sklep z masłem i serami, popatrzcie na klamkę ;)



to, że dzierży mapę nie oznacza wcale, że z niej korzysta :P

Magda a la Napoleon

Ja i muszelka. Dzień wcześniej udawałam w moim łóżku syrenę, więc śmiesznie się złożyło, że wchodzę do parku w Dijon, a tam jak na życzenie - muszelka!




Fajnie było. Skorzystałyśmy trochę z okresu wyprzedaży :D Trochę tylko zmarzłyśmy, a ja się chyba przeziębiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz