wtorek, 28 sierpnia 2012

25 sierpnia


Monika:
Początki są podobno najtrudniejsze. Nasz początek budzi we mnie mieszane uczucia. Daria powie, że jestem "na nie" i że ciągle narzekam, ja powiedziałabym raczej, że trochę wolniej się aklimatyzuję ;)
Nasza podróż w wielkim skrócie:
Niemieccy rolnicy uprawiają na polach solary; W "hotelach" F1 z karton-gipsu chodzą kobiety przebrane za clowny; Serpentyny, które zaprowadziły nas przez las w górach do Cluny to pułapka - po to, żeby przypadkiem nikt już stąd nie uciekł; Piosenka wyjazdu to "No light, no light" Florence and the machine.




 Anegdota 1.

Zapomnieliśmy kupić alkotestu, który ponoć jest tu obowiązkowy. Postanowiliśmy więc, w razie kontroli, powiedzieć po prostu szczerze policjantowi, że nie pijemy alkoholu.
Daria: No coś Ty, spojrzą na mnie i nie uwierzą.
Maciek: Spojrzą na rejestrację i nie uwierzą... 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz