29-30 września cz.2
Daria:
Krótko o moim szalonym weekendzie. W piątek przekonana byłam, że wyjeżdżam do Chalon. W sobotę z samego rana okazało się, że jednak zapomnieli mi powiedzieć, że jednak zostaję w Cluny. Więc poszłam z zagubionym kolegą (tak, znalazł się jeszcze jeden taki o którym zapomnieli). Na obiad moi Archi zabrali mnie i Alexandra na hamburgary do pobliskiego quebec burger'a...
Potem w 3 rodziny Archi + pierwszoroczni pojechaliśmy do Gadz'arta artysty wariata. Człowiek zajmuje się obróbką drewna, a specjalizuje się w bączkach (takich jak w incepcji mieli po fr. toupis). Sam wymyślił 150 nowych rodzajów.
Oto dzieło, które zrobił na naszych oczach. Muszę przyznać, że robiło wrażenie i nawet zadowolona jestem już, że mnie przydzielili do specjalizacji drewno.
 |
| Oto kielich. Patrzcie na ten pierścień zrobiony na nóżce! |
 |
| inne dzieła tego dziwnego człowieka |
 |
| cz.2 |
Następnie odwiedziliśmy dziadka, którego hobby jest robienie makiet. Zrobił makietę Cluny I, Cluny II i Cluny III i Toulouse i Krzywej Wieży w Pizie i wielu wielu innych w tym swojego domu (wybudowanego w w czasach rewolucji francuskiej!!).
 |
| Patryk z Krzyśkiem na tle domu wybudowanego za czasów rewolucji francuskiej. |
W niedzielę dali nam pospać. Z Alexandrem dopiero koło południa zwlekliśmy się na śniadanie. Z dziadkami zwiedzaliśmy przez godzinę opactwo w Tournus. Potem znowu jedzenie. A następnie zwiedzanie innego kościoła, już nawet nie pamiętam, gdzie. W każdym razie grał w nim facet na harfie, chciałam go nagrać, ale coś się nie zapisało.
 |
| Kamienny kościół gdzieś w Burgundii :P |
Bref, weekend jedzenia, zwiedzania i poznawania meeeeega dziwacznych ludzi.
Niestety internet nie pozwala mi dziś na dodanie zdjęć. Spróbuję jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz