wtorek, 2 października 2012

29-30 września cz.2


Daria: 

Krótko o moim szalonym weekendzie. W piątek przekonana byłam, że wyjeżdżam do Chalon. W sobotę z samego rana okazało się, że jednak zapomnieli mi powiedzieć, że jednak zostaję w Cluny. Więc poszłam z zagubionym kolegą (tak, znalazł się jeszcze jeden taki o którym zapomnieli). Na obiad moi Archi zabrali mnie i Alexandra na hamburgary do pobliskiego quebec burger'a... 
Potem w 3 rodziny Archi + pierwszoroczni pojechaliśmy do Gadz'arta artysty wariata. Człowiek zajmuje się obróbką drewna, a specjalizuje się w bączkach (takich jak w incepcji mieli po fr. toupis). Sam wymyślił 150 nowych rodzajów. 
Oto dzieło, które zrobił na naszych oczach. Muszę przyznać, że robiło wrażenie i nawet zadowolona jestem już, że mnie przydzielili do specjalizacji drewno.
Oto kielich. Patrzcie na ten pierścień zrobiony na nóżce! 


inne dzieła tego dziwnego człowieka
cz.2
Następnie odwiedziliśmy dziadka, którego hobby jest robienie makiet. Zrobił makietę Cluny I, Cluny II i Cluny III i Toulouse i Krzywej Wieży w Pizie i wielu wielu innych w tym swojego domu (wybudowanego w w czasach rewolucji francuskiej!!). 

Patryk z Krzyśkiem na tle domu wybudowanego za czasów rewolucji francuskiej.
krasnal na dyni
Cluny I
Cluny II

Cluny III

Cluny III. Na zdjęciu widać Ztap's (mniejsza wieża po prawej) i Zpointe (większa po prawej).

Cluny III. Dodam, że w rzeczywistości ten kościół był 60 razy większy.
Tam na zdjęciu koło drzewa dla porównania są figurki mnichów

Cluny III. W środku.

A byliśmy też na degustacji wina. Tegoroczne siki Weroniki.

Potem fantastyczna kolacja z Archi (promocja Cluny 144 - co oznacza, że najstarszy miał prawie 90 lat). Standardowo jedzonko zajęło prawie 4h w restauracji. 

W niedzielę dali nam pospać. Z Alexandrem dopiero koło południa zwlekliśmy się na śniadanie. Z dziadkami zwiedzaliśmy przez godzinę opactwo w Tournus. Potem znowu jedzenie. A następnie zwiedzanie innego kościoła, już nawet nie pamiętam, gdzie. W każdym razie grał w nim facet na harfie, chciałam go nagrać, ale coś się nie zapisało. 
Kamienny kościół gdzieś w Burgundii :P

Bref, weekend jedzenia, zwiedzania i poznawania meeeeega dziwacznych ludzi. 
Niestety internet nie pozwala mi dziś na dodanie zdjęć. Spróbuję jutro. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz