niedziela, 7 października 2012

8 października

A właściwie to 5,6 i 7.

Daria:

W piątek faktycznie była mini impreza w Grand Gal'sie. Kolega z Rumuni z kolegą z Polski grali na gitarach, kolega z Maroka śpiewał (i to jak śpiewał!). Akos opowiadał mnie i Magdzie historie ze swojego życia. Wera się świetnie dogadywała z posiadaczem ogromnej szopy na głowie.
Tak to prawda, wozili mnie w wózku z tesco po przeogromnym korytarzu w opactwie. I muszę przyznać, że było 

SUUUUUUPER!!!

Jakieś foty chyba są. Autorem większości jest chyba Magda...
Krzysiek, Przemek i kolega Cayrol

balujemy z Akosem

z Danielem, Werą, Akosem i Dominic'iem

Dominic w wózku



I'm sexy and I know it 

Kinga

ta...


Sobota. Hamburgery.. znowu. Ja tam chyba jadam częściej niż Monika.. Nie zawsze dlatego, że to ja tego chce.. A wieczorem miło było zobaczyć opalonych rodziców :)

Niedziela. Mamie i tacie chyba się tu podobało. Co prawda trochę kiepski ze mnie przewodnik, bo już nie za wiele pamiętam z tego co mi przewodnicy mówili jak nas po opactwie oprowadzali... Chcieliśmy coś zjeść w restauracji, ale nie wstrzeliliśmy się dobrze z godzinami i wszystko było zamknięte (standard między godziną 14 a 19).
Zdjęcie z rodzinnego spotkania będzie jak mi je tata prześle.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz