poniedziałek, 5 listopada 2012

5 listopada

Daria:

Powrót do normalności był szybki i brutalny.
Pierwsze zajęcia przełożone z 8.30 na 7.45, a od 10.45 egzamin z informatyki. Co więcej poznaliśmy wreszcie wyniki egzaminu z prawa pracy, z którego zniewalająca średnia wynosi aż całe 7 punktów (na 20)... Jutro kolejny egzamin ze świetnego bloku przedmiotów człowiek społeczeństwo przedsiębiorstwo - ekonomia. 

Żyjemy od wakacji do wakacji, więc pora zacząć planować powrót na Święta. 
To już zaledwie 47 dni do naszego przyjazdu :)

Także ten, piosenka motywująco-poprawiająca nastrój i au boulot!


Monika:

Może lepiej by było póki co, gdyby zostało tak, że to Daria głównie pisze. Powrót tu jest straszny. I nie, nie znajdę nic pozytywnego. Jakiś kosmiczny egzamin z informatyki na powitanie. Może gdybym miała jakieś podstawy nawet mogłabym polubić informatykę, a konkretnie to całe programowanie. Nie mam ich. I trochę żałuję, że nikt nigdy mi tego porządnie nie wytłumaczył.

Czemu dziś piszę? Bo jutro ten egzamin, o którym pisała Daria... i muszę znaleźć sobie jakiś inne zajęcia zamiast nauki. Tak, niestety po powrocie tu trochę ewoluowałam i wolę zająć się sobą niż jutrzejszą oceną z ekonomii. Mam nadzieję, że to chwilowe. Tak, jak humor, który towarzyszy temu wspaniałemu pobytowi we wspaniałym Cluny.

Całe szczęście, że grzeje kaloryfer, bo nie w każdym pokoju mają tyle szczęścia.

Poszalałam na prawie pracy. Średnia to 7,5, a nie 7. Dostałam 9,75, więc chyba powinnam się cieszyć.


Tego wieczoru przed depresją i zaniedbaniem wszystkiego ratuje mnie Smooth Jazz Cafe 11. Chciałabym powtórzyć za Darią: "do roboty!", ale nie wiem co z tego wyjdzie.

O, wiem. To może jeszcze krótka relacja z podróży z Polski do Francji. Rozwalona wycieraczka w deszczu na autostradzie, szukanie ratunku po niemieckich wioskach, walka z językiem, które nikt z nas nie znał (umiem powiedzieć po niemiecku: czy ma Pan może klucz nasadowy numer 13?), dobry Polak napotkany po drodze, powrót na autostradę. Wypadek na środku autostrady (nie, nie nasz, spokojnie), 5 młodych ludzi, deszcz i prędkość = 5 zabitych osób. Zamknięta autostrada (w obie strony, bo tak rozwalili siebie i auto), 3 godziny w korku, jakieś poboczne drogi, dojechanie do hostelu na 3 w nocy (gdzie normalnie dojeżdżamy na 22). Na drugi dzień znacznie lepiej, choć do czasu, bo podróż przecież skończyła się w opactwie...

Od nowa się muszę do nich przyzwyczajać. Do ich francuskich, nielogicznych mózgów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz