poniedziałek, 11 lutego 2013

11 lutego

Monika:

Mam dziś zbiór nietypowych filmików i zdjęć, które z przyjemnością zaopatrzę w niewielki komentarz. Bądź wielki - jeśli nadejdzie potrzeba ;)

Tak teraz wyglądamy, a laboratoria sprawiają więcej przyjemności niż wszystkie inne zajęcia!


A takie rzeczy teraz robimy. Czary.


Pani w Lyonie. Miała przywiązanego buta do nogi. Nie wiem jak mam to skomentować w jakiś inny sposób.
Po prostu miała buta przywiązanego do nogi...
 Mieliśmy ostatnio taki wieczór dla wszystkich PECO (tych nie stąd), na który każda narodowość przygotowywała coś dobrego...:

Tu rodzą się nasze placki ziemniaczane.

Tu też. Warto dodać, że powiedzenie: "gdzie kucharek 6 tam nie ma co jeść" nie wzięło się znikąd. wystarczy źle usłyszeć, coś nie tak zapisać i na 7kg ziemniaków dodaje się 2kg cebuli ;) Były... specyficzne.

Nie, nie są spalone tylko tak pada światło.

A to już podczas spożywania tej kolacji w Foy'sie. Nie wiedziałam jak można zjeść posiłek w klubie, ale udało się i było bardzo miło.

A to Polacy, Rumuni, Czesi, Meksykanie, Węgier i... smaczne jedzonko.


Udało uchwycić się tutejszy zwyczaj. Swojska piosenka to wymysł Jelona, proszę się skupić na tym, co ludzie robią później. Tak ot, sobie wymyślili. Francuzi...


A teraz moja ulubiona część. Spontaniczne polsko-czesko-węgiersko-francuskie spotkanie na korytarzu. Nie będę więcej pisać, warto posłuchać ;) To był bardzo, bardzo miły moment. I proszę wybaczyć beznadziejne komentarze.

To taka zapowiedź foto, a pod spodem audio ;)

Zmiana planów. Podobno nie mogę wrzucić więcej filmów, więc będę próbować w kolejne notce :)

Bez sensu. Jednak istnieją jakieś limity. Nie da się. Spróbuję jutro, bo to było takie fajne, że szkoda by się było nie podzielić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz