9 maja 2013
Daria:
Nikt z nas nie jest szalony, więc wstawaliśmy w okolicach godziny 10 dopiero. Danielowi się coś zrobiło na twarzy ( to tłumaczy dlaczego ma na zdjęciach chustkę na tworzy chroniącą go od słońca) i bardzo źle się czuł, a jako że w dni wolne nikt nie pracuje w zasadzie to lekarz musiał przyjechać do domu, nie odwrotnie. Plan na czwartek był taki, żeby wjechać na górę u podnóża, której nocowaliśmy. Góra nazywa się Faron i jest dosyć stroma. Przekonaliśmy się o tym, gdy na 3/4 wysokości trochę przegrzał się samochód i praktycznie cały płyn chłodniczy wyciekł. Szczęśliwie jakiś inny kierowca użyczył nam całej butelki, którą miał w zanadrzu na wszelki wypadek, a my mogliśmy podziwiać widoki i potem wjechać jeszcze wyżej na górę.
Na samej górze trafiliśmy na wystawę samochodów.
Potem pojechaliśmy na plażę.
Woda w morzu raczej rześka, około 18 stopni. Ale i tak 5 razy podczas wyjazdu się kąpaliśmy, trzeba było korzystać z pięknej pogody!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz