poniedziałek, 3 grudnia 2012

3 grudnia

Monika:

Przyszedł grudzień. Przyszedł dziś pierwszy śnieg. Przyszedł kolejny fantastyczny tydzień egzaminów i zaliczeń, dzięki czemu w ramach wymówki od uczenia mogę tu coś napisać.
Nic ciekawego, nic długiego, takie tam drobne informacje z ostatnich paru dni.

1. Księżna Kate jest w ciąży.
2. Jadłam wczoraj na kolację przepyszną mozarellę z pomidorami, a po niej pomelo. Tak, wiem, dla Was nic specjalnego, ale od dawna nie miałam czegoś tak dobrego i zdrowego (!) w ustach.
3. Daria dziś pomieszała francuskie słówka, ale w bardzo uroczy sposób, bo zapytała Rachel czy pożyczyłaby jej wiertarkę, bo chciałaby sobie podziurkować kartki do segregatora.
4. Śmieją się za każdym razem, jak wymawiam po francusku "osiem", więc teraz mówię "siedem plus jeden". Cwaniaki. A sami nie potrafią powiedzieć "Holly".
5. W sobotę jedziemy do Lyonu na Święto Światła. Już się nie mogę doczekać. Mam nadzieję, że przywieziemy dużo zdjęć!
6. Polka została Miss Świata Nastolatek. Brunetka (jeeeeeees!!!!!!)
7. Za 2 tygodnie jadę do Paryża. Tzn. albo jedziemy z Polakami albo jadę z Rachel, jeszcze nie wiem. Ale też przywiozę zdjęcia. I paryskiego ducha w sercu...
8. Proszę składać zamówienia na prezenty, bo skoro już wyrwę się z tej puszczy to mogę coś ładnego przywieźć ;)
9. Węgierskie piosenki adwentowe. Tak, dobrze czytacie. Akos (nasz bratanek od śpiewanek) cierpi, że jego rodzina szykuje pieśni tradycyjne przed Bożym Narodzeniem, a jego z nimi nie ma i oni będę za 3 tygodnie przygotowani, a on nie. W związku z tym zaoferowałyśmy się z Darią, że będziemy z nim śpiewać te piosenki. Napiszemy sobie wszystko fonetycznie i może jakoś damy radę... Szczerze mówiąc już się nawet nie mogę doczekać!
10. Jutro o 8 będziemy mówić z Darią jakimś ludziom o drewnie obrabianym termicznie. Później spędzimy wspaniałe 4 godziny na laboratoriach, a później dla rozluźnienia machniemy sobie egzamin o 17.45.
11. A później albo padnę na łóżko albo..... pójdę na salsę!

No to by było na tyle. Głos rozsądku krzyczy ze środka, ze trzeba wrócić do notatek i zadań... Eh, czasami chciałabym to wyciszyć.

Daria:

Tak mi się przypomniało, że zapisałam napisać o sytuacji, po której myślałam, że padnę. Otóż pod koniec każdych laborek z mechaniki płynów mamy do zrobienia takie fiszki z raportem z laborek, które potem przez 15 minut prezentujemy przed prowadzącym. Zostało nam do napisania już tylko wnioski i Geffrey wyskakuje do mnie z tekstem: "Ej Daria, a możesz napiszesz tam wnioski cyrylicą " Tak uświadomiłam kolegę, że nie piszemy w Polsce cyrylicą i że Polacy nie gęsi i swój język mają.

A teraz taki mały miks zdjęć, które mam od Wery.

mhm, ciężko pracują chłopaki...

mistrz drugiego planu w akcji :P

podczas naszego "chrztu" w poprzedni weekend i manekin był w biaudzie


W Genewie, na parkingu podziemnym poziom "piekło" już chyba, z fantastycznym Porsche

Też w Genewie ( 15 kilo temu :P)


Mistrz drugiego planu powraca :D ps. tak, Patryk udaje, że morduje Werę.

ad.7. Ja do Paryża nie jadę. Ale już za 12 dni...

:)

ad.10 tak fakt, mam jutro prezentację o procesie obróbki termicznej drewna, potem mam laboratoria i odpytkę na ocenę z matematyki, a 15 minut później test z przepływów ciepła. Wbrew pozorom nie będzie tak łatwo jak ostatnio, bo to z innym prowadzącym i te zadania to jakiś kosmos jest. Ale co ja tam wiem, jak się ostanio dowiedziałam, to narzekamy tak strasznie, bo tutaj "prosto jest. tylko mało zdolne jesteśmy". Ach, i ponoć Polscy studenci też liczą całki w pamięci i chwytają wszystko w lot tak jak tutaj Francuzi, tylko, że jak my studiujemy na IFE to tego nie wiemy... Naprawdę chciałabym, żeby tak to właśnie wyglądało. 
ad.11 no ja na salsę nie pójdę tylko będę się uczyć do testu z mechaniki płynów na dzień następny. 

Także idę jakoś tam próbować się nauczyć czegoś czego nie ogarniam. Potem wkuć na blachę tekstu prezentacji i przygotować się na lawinę pytań, na które pewnie tylko z Moniką będziemy odpowiadać, bo wspaniała dwójka Francuzów zlała sobie kompletnie tę pracę.. Raport, który chcieli wysłać wołał o pomstę do nieba, prezentacja to samo.. A matmę to chyba będę ogarniać jutro zamiast obiadu, tak to pewnie się skończy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz