poniedziałek, 13 maja 2013

9 maja 2013

Daria:

Nikt z nas nie jest szalony, więc wstawaliśmy w okolicach godziny 10 dopiero. Danielowi się coś zrobiło na twarzy ( to tłumaczy dlaczego ma na zdjęciach chustkę na tworzy chroniącą go od słońca) i bardzo źle się czuł, a jako że w dni wolne nikt nie pracuje w zasadzie to lekarz musiał przyjechać do domu, nie odwrotnie. Plan na czwartek był taki, żeby wjechać na górę u podnóża, której nocowaliśmy. Góra nazywa się Faron i jest dosyć stroma. Przekonaliśmy się o tym, gdy na 3/4 wysokości trochę przegrzał się samochód i praktycznie cały płyn chłodniczy wyciekł. Szczęśliwie jakiś inny kierowca użyczył nam całej butelki, którą miał w zanadrzu na wszelki wypadek, a my mogliśmy podziwiać widoki i potem wjechać jeszcze wyżej na górę. 













Na samej górze trafiliśmy na wystawę samochodów.
















Chyba nie bardzo widać, ale góry w prawym górnym rogu są lekko różowe. Wszystko dlatego, że kilkanaście lat temu był tam pożar i proszek, którym jest taki pożar gaszony powoduje, że potem skały są właśnie różowawe.




Potem pojechaliśmy na plażę. 





Woda w morzu raczej rześka, około 18 stopni. Ale i tak 5 razy podczas wyjazdu się kąpaliśmy, trzeba było korzystać z pięknej pogody!

niedziela, 12 maja 2013

środa, 8 maja 2013

Daria:

8 i 9 maja są we Francji dniami wolnymi. W tym roku się złożyło tak, że z wolnym piątkiem tworzyło to długi 5 dniowy weekend. Z tej okazji wraz z Danielem i Przemkiem zostaliśmy zaproszeni przez Francois do niego, do Toulonu na te kilka dni. Także w środę o 11 spakowaliśmy manatki i wyruszyliśmy w podróż. Po drodze zatrzymaliśmy się w Lyonie, gdzie podrzuciliśmy do domu Gattuza, no i jak się złożyło zostaliśmy też na obiad. Kolejne 5h30 wesołej podróży w starym peugocie 106 i dotarliśmy na miejsce: Toulon, region Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże (3 pod względem zaludnienia miasto we Francji):


Poznaliśmy przemiłych rodziców Francois. Ma śmieszną mamę, ona pracuje z upośledzonymi dziećmi stąd ma w zwyczaju mówić wolno i bardzo wyraźnie artykułować słowa - dla nas jak znalazł =D. Na kolacje przygotowali dla nas sardynki z grilla z sałatką. 

Taka ciekawostka. Wiecie co to jest? 

Toulon jest od wieków znanym portem wojennym oraz znajduje się tutaj baza francuskiej floty wojennej. Francois podczas swojego stażu w lutym w takiej pracował i to jest kula z łożyska jakie można znaleźć w takich okrętach. Mnie rozmiar tej kuli w porównaniu do tych z jakimi jak dotąd miałam do czynienia zobrazował mi bardzo szybko o rozmiary takich okrętów.

Trochę chodziliśmy. Francois dużo bardziej woli góry od morza, a jego ulubionym sportem jest kolarstwo zjazdowe. No nie ma co ukrywać warunki to ma tam do tego idealne. Skały robią wrażenie, nie wyobrażam sobie z nich zjeżdżać, mnie nie wystarczyłoby odwagi. Sami zobaczycie potem na zdjęciach o jakich górach (skałach w zasadzie) mówię.

Takie tam jak sobie skacze, chyba lubi to zdjęcie, bo sobie w pokoju nawet powiesił.
Po kolacji pojechaliśmy na plażę monako (tak się tylko nazywa i wcale nie jest w Monaco :P ). Jedna z ładniejszych podobno, chociaż trudno znaleźć jeśli nie wiadomo gdzie jest, bo nie jest w ogóle oznakowana.  

niedziela, 5 maja 2013

5 maja 2013

Daria:

Miałam dodać zdjęcia z SKZu i trochę mi się zapomniało. 
Ale wcześniej jeszcze trochę zdjęć z Paryża.

Za plecami Notre Dame.
Osin i Asia (Asia przejazdem, bo normalnie na erasmusie w Barcelonie)

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za 15 minut od stóp do głów zostanę osrana przez ptaka :)


A tutaj parc de Sceau

w tym parku się chwilkę poopalałam..

można powiedzieć, że lekko się spiekłam :P
Tutaj już super wakacje w Val d'Isere:





Ta góra po lewej, to Mont Blanc.

Odpoczynek.


Mam zdjęcie z Mont Blanc, ale po zdjęciu gogli nie mogłam przestać płakać dlatego nie jest najlepsze :D