1 września
| to my. przed prezentacją krajów. w tle: mój Pan Dziadek. |
Gdyby nie to, że od poniedziałku czeka nas ciężka praca to powiedziałabym, że jestem zmęczona po tym tygodniu. Zmęczył mnie brak organizacji, a to pociąga za sobą szereg innych rzeczy.
Co do dziś: jesteśmy po prezentacjach finalnych po tygodniu integracji. Każdy kraj pokazał coś od siebie. Rumuni wyskoczyli z Romami i Draculą w płaszczu i zamiast obalać stereotypy to jeszcze bardziej je pogłębili, Chińczyków nikt nie zrozumiał, ale pokazali na prezentacji zdjęcie obecnego tu Węgra z chiPhonem w ręku (żeby nam udowodnić, że ich podróbki są równie dobre jak oryginał), Brazylijczycy wzbudzili naszą zazdrość zdjęciami karnawału i plaż, Niemiec pokazał zdjęcie Angeli ze znaną nam z podręczników czerwoną opaską na ramieniu (bardzo sprytnie wybrnął zresztą z niezręcznego tematu), a my całkiem poprawnie przedstawiliśmy nasz kraj wyciągając na wierzch te najciekawsze elementy. Był aplauz i śmiech, czyli pas mal.
Link do krótkiego filmiku o Polsce, który pokazaliśmy dziś publiczności:
po angielsku: http://www.youtube.com/watch?v=jXPeofkW-Pw
po francusku: http://www.youtube.com/watch?v=4Yw9IBy8Q2A
no i 8-minutowa animowana historia Polski (bardzo warta obejrzenia), którą pokazywaliśmy też naszym "rodzinom": http://www.youtube.com/watch?v=2DrXgj1NwN8
Porcja humoru na dziś:
- Daria podłapała od kogoś pewien Francuski idiom (zastrzelę Toto jak spotkam), który miał znaczyć, że bardzo się najadła i już dziękuje, po czym postanowiła wykorzystać go u mnie na obiedzie. Dowiedziała się od mojej pseudo-babci, że to wulgarne i żeby tego nie używała. W luźnym tłumaczeniu mogę napisać, że Daria "najadła się do pożygu". Na szczęście rodzina, u której mieszkam jest bardzo swobodna i bezproblemowa (jak to się jeszcze zaraz okaże), więc po incydencie została tylko kupa śmiechu.
- Wracając do rodziny: mieszkam u ludzi ok. 70, którzy wyglądają na 60, a zachowują się na 30, są super :) co więcej - dziś Dziadek powiedział do Babci taki żart na jej temat na co ona klepiąc go po plecach zaczęła wołać: "Débile!", co w kolejnym już wolnym tłumaczeniu znaczy: "Głupi!", ale dla nas Polaków brzmi śmiesznie, szczególnie w wykonaniu tej dwójki... ;)
Jest jeszcze coś: poprosiłam o syrop cytrynowy do wody do obiadu, bo widziałam wcześniej, że stał w kuchni, więc dostałyśmy go. Dawno nie widziałam, żeby ktoś tak wykrzywiał twarz jak Daria po wypiciu łyka. Okazało się, ze dostałyśmy coś w stylu kwasu cytrynowego.
- To jest hit: Włamałyśmy się dziś (ja, Daria i Pani Babcia) do prywatnej części dla kapłanów w ekumenicznym zgrupowaniu w Taizé. Okazało się, że wchodzimy w jakieś dziwne korytarze, ale Pani Babcia powiedziała tylko radośnie, że zaraz przeżyjemy przygodę! Po ostatecznym opuszczeniu tego miejsca zobaczyłyśmy znak: "zakaz wstępu, prywatne!". Cóż.
![]() |
| Taizé |
![]() |
| Taizé |
- Pani Babcia miała telefon w takim różowym pokrowcu, kiedy go szukałyśmy śmiała się, ze ma pokrowiec Barbie. A propos, zgubiła dziś ten telefon. Mam nadzieję, że w obliczu wszechobecnych stereotypów nie zostanę posądzona i przywłaszczenie go sobie... ;)
Oczywiście żartuję - nie zakładam takiej opcji.
Było jeszcze coś. Wyszliśmy "na miasto", właściwie do parku, pożegnać tych, którzy jutro rozjeżdżają się do innych uczelni. Dawno nie widziałam tak pijanego człowieka jak dziś, ale obawiam się, że ten nie był ostatni...
![]() |
| Park, Argentyńczyk i gitarrrrra. |
![]() |
| byłam dziś u Darii, to widok z okolic jej domu. Cluny jest daleko przed nami. tu prawie nie widać. |
![]() |
| bardzo stary hotel obok Taizé, po lewej napis: "bieżąca woda", a po prawej: "centralne ogrzewanie" ;) |
| nowa siostra Darii po lewej ;) |






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz