sobota, 8 września 2012

8 września cz. II

Monika:

Dobry wieczór :)
Tak sobie pomyślałam, że skoro tyle piszemy to może nikomu nie chce się tego czytać w całości, ale znalazłam wytłumaczenie. Korzystamy póki możemy, bo od poniedziałku podobno będziemy miały czas tylko na uczenie i czasem spanie albo jedzenie.

Sobota mija pozytywnie. Rano spałyśmy prawie tyle, ile chciałyśmy, ale to pisałyśmy już przecież rano, a później pojechałyśmy na wycieczkę. Niedaleką wprawdzie, bo do Mâcon, ale w obliczu tego, gdzie mieszkamy każde wyjście do sklepu można by było nazwać wycieczką ;)


Katedra w Macon




cytat bohatera zdjęcia: "Frajer roku". Po lewej woda Evian za 4 euro, po prawej darmowa, pitna woda z kranu serwowana każdemu w pizzerii ;)

nad rzeką Saône

czas na drzemkę ;)


Podczas wycieczki udało nam się kupić szafę (właściwie taki wieszak), która rozwiązała problem naszych nie mieszczących się nigdzie rzeczy. Zaczyna być przytulnie, teraz jesteśmy w fazie wywoływania zdjęć, żeby nie było tak smutno i szaro.

Co zabawnego działo się dziś?
Wcześniej wspomniany kolega, który nie wiedział do czego służy czajnik + jego kolega postanowili zrobić pranie. Wyszło równie zabawnie jak z czajnikiem ;)


O, to przy okazji jeszcze jedno. Postanowiliśmy dziś rano małą grupką udać się na ten targ, który nas obudził, żeby w ogóle zobaczyć co tam się dzieje. Okazało się, że był to pokaz wszystkich grup i stowarzyszeń z Cluny, które przedstawiały w ten sposób swoją działalność i zachęcały do uczestnictwa. Jak na tak małą miejscowość naprawdę mieli się czym pochwalić. Aż nie wiedzieliśmy na czym skupić nasz wzrok...

Był taki moment, kiedy nie wiedziałam już czy ludzie się do nas uśmiechali czy śmiali z jego czapki, która chroniła go przed zimnem poranka. Dla ułatwienie dodam, że było 26 stopni. (Nie przed zimnem! Po prostu miał nieułożone włosy! - D.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz