poniedziałek, 10 września 2012

10 września




Daria: 

Odnośnie wczoraj. Odespałam tydzień. Potem poszłyśmy na szaloną kolorową imprezę, która okazała się niewypałem. Następnie z Magdą i Werą poszłyśmy na siłkę. Potem kolacja zaserwowana przez Pipo. No a potem imprezka. Słowem sacrée journée. Sprostowanie, nie buszowałam po pokojach byłam w pubie gdzie byli murzyni i fajnie na gitarze Ray'a Charls'a grali. 

Dziś zaczęłyśmy zajęcia o 7h45. Oprócz tego, że było to prawo pracy na początku to nic więcej nie pamiętam, bo przespałam dwie godziny. Potem mieliśmy zajęcia wyrównawcze z matmy, na których powtórzyliśmy prawie cały semestr w zaledwie 1h30. Czeka nas miły wieczór z matematyką coś czuję.  Oczywiście przed następnymi zajęciami (laboratoria z informatyki) nie mogę uciąć drzemki, bo non stop mi ktoś włazi do pokoju... 

Za oknem przepiękna pogoda. Słońce, 26 stopni. Czas iść na zajęcia i po użerać się trochę z klawiaturą azerty.

Ciekawostka dnia: ja mam katar, a Monice coś w aparacie odpadło.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz