poniedziałek, 10 września 2012

10 września cz.II


Monika:

Ok, w końcu ubraliśmy się w nasze piękne nowe ubranka. Może więc na początek ku uciesze naszych rodzin i przyjaciół zaprezentujemy parę zdjęć w naszych kreacjach z najnowszej kolekcji:

I'm sexy and I know it!







To nie jest dobry czas na pisanie, bo wszyscy chcą już bardzo iść spać, więc jeszcze 3 foteczki z naszego poniedziałku i się żegnamy. Mogę jeszcze dodać, że kolejny raz przekonałyśmy się dziś, że tu nie istnieje coś takiego jak organizacja i że każdy i tak robi wszystko po swojemu. Słowo "jedność" też nie robi tu zbyt wielkiej furory, za to zrzucanie odpowiedzialności na innych opanowali do perfekcji. Zdarza mi się myśleć, że może jestem zbyt krytyczna, ale za każdym razem znów wydarza się coś, co oddala ode mnie tę myśl...
Ok, zdjęcia:

Kubek - nowy nabytek po wczorajszej imprezie, nikt się nie zgłosił.
...i nasza pierwsza Cola :) wreszcie.

Pamiętam, że konfitura z kasztanów to było coś, co po mojej wymianie w liceum wspominałam najgorzej. Daria je ją nałogowo. Podziwiam :) Ale to dobrze, że tak jest. Daria ma kasztany, ja rabarbar i przynajmniej sobie nie wyjadamy...

turyści prosto z okna. oni są wszędzie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz