sobota, 22 września 2012

22 września + 20 + 21


Uff. Więc mam chwilę to piszę. Wracam to dnia swoich urodzin. Obchodzone dwa razy. Zdjęcie, które wrzuciła Monika jest z pierwszej imprezy. Krótkiej, bo zaledwie pół godzinnej. Ale było śmiesznie. Śpiewali mi sto lat we wszystkich możliwych językach i dostałam prezent - meksykańską laleczkę.

Voilà!


Akos z Patrykiem.

Rachel, Soña i Gilberto 
Carlos z Kingą, a raczej sztuczne zęby Carlosa i zamglone spojrzenie Kingi...
Kolejnego wieczoru (ale wciąż w moje urodziny) znów świętowaliśmy trochę, było i ognisko i mnie podrzucali :)

Wczoraj i dziś i jutro prawdopodobnie też bardzo dużo się dzieje. Przyjechali 3 roczni więc jest jedna wielka biba.
Siedzę sobie na górze korzystam z chwili wolnego i mam niezłą pompę: Rachel poszła pod prysznic i słyszę jak wali jej w drzwi wataha chłopoków i cienkim piskliwym głosem:
- Rachel?!
- Rachel, wpuść mnie!
- Rachel, otwórz drzwi proszę!

Korzystamy z weekendu, bo nie da się i tak uczyć. Ambitny plan z rzeczy pożytecznych do zrobienia w ten weekend: pranie.

Dziękuję Izuni, Ali, Piotrkowi i Bartkowi za prezent urodzinowy :*:*:*:*

Ps. Monika się dziś nie odezwie bo zapiła.
Ps.2. Żarcik. Po prostu siedzi w majtach i nie wie co ma zrobić czy się już szykować do wyjścia czy może może się jeszcze trochę pobyczyć.
Ps.3. Mamy na korytarzu koncert. Na gitarze: Patryk Pabjanek, na akordeonie: Gael! Idziemy tańcować!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz