22 września + 20 + 21
Uff. Więc mam chwilę to piszę. Wracam to dnia swoich urodzin. Obchodzone dwa razy. Zdjęcie, które wrzuciła Monika jest z pierwszej imprezy. Krótkiej, bo zaledwie pół godzinnej. Ale było śmiesznie. Śpiewali mi sto lat we wszystkich możliwych językach i dostałam prezent - meksykańską laleczkę.
![]() |
| Voilà! |
![]() |
| Akos z Patrykiem. |
| Rachel, Soña i Gilberto |
![]() |
| Carlos z Kingą, a raczej sztuczne zęby Carlosa i zamglone spojrzenie Kingi... |
Kolejnego wieczoru (ale wciąż w moje urodziny) znów świętowaliśmy trochę, było i ognisko i mnie podrzucali :)
Wczoraj i dziś i jutro prawdopodobnie też bardzo dużo się dzieje. Przyjechali 3 roczni więc jest jedna wielka biba.
Siedzę sobie na górze korzystam z chwili wolnego i mam niezłą pompę: Rachel poszła pod prysznic i słyszę jak wali jej w drzwi wataha chłopoków i cienkim piskliwym głosem:
- Rachel?!
- Rachel, wpuść mnie!
- Rachel, otwórz drzwi proszę!
Korzystamy z weekendu, bo nie da się i tak uczyć. Ambitny plan z rzeczy pożytecznych do zrobienia w ten weekend: pranie.
Dziękuję Izuni, Ali, Piotrkowi i Bartkowi za prezent urodzinowy :*:*:*:*
Ps. Monika się dziś nie odezwie bo zapiła.
|






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz