środa, 19 września 2012

19 września

Daria:

Zdecydowanie nie ogarniam. Ilość materiału przerabianego tu na jednych zajęciach mnie przeraża.
Na ćwiczeniach z matmy trafiłam na świetną grupę. Z dwóch zadań, które mieliśmy do zrobienia jedno zrobiłam w zasadzie ja, chociaż gdyby Pani Mama PECO Prof od Matmy nie podeszła i nie powiedziała, że mam dobrze, to by pewnie nawet nie wzięli mojego rozwiązania pod uwagę. Gorzej było z drugim zadaniem, z treścią długą na pół kartki i skomplikowaną do potęgi n-tej. Szkoda, że jak poprosiłam o to by mi ją wytłumaczył francuz z zezem całe zajęcia śmierdzący kupą obok, którego miałam okazję siedzieć, to odpowiedzi nie otrzymałam. Nawet po ponownym zapytaniu do całej grupy.
Ćwiczenia z przepływu energii też super sprawa. Liczyliśmy przepływ strumienia termicznego przez warstwy materiałów o których pierwszy raz w życiu słyszałam  z wzoru, który pierwszy raz w życiu widziałam. Także ten, jest super!

Monika:

Nie piszemy z dwóch powodów:
1. Bo nie za bardzo jest co,
2. Bo nie mamy kiedy.

Będzie to jakiś zbiór myśli z tych kilku dni, więc proszę przygotować się na chaos.

Nasz niedzielny obiad zrobiony w uwalonej przez Francuzów kuchni. Nie sprzątają, nie zmywają, zostawiają resztki jedzenia. Aż człowiek nabiera apetytu jak tam wchodzi. Ale w końcu się udało.


Może to, że nie zmywają wynika z tego, że ktoś odciął dopływ wody i nie ma jej w kuchennym zlewie... No tak, mogłam się domyślić. Zamiast wody (bo przecież to nie jest potrzeba pierwszego rzędu) stoi w kuchni karton z sosami do sushi.


A to specjalność Darii: paragon w sosie. Z sałatą. Dla zdrowia.


Ok, więcej zdjęć nie mam. Mam za to wrażenie, że nie wytrzymam to do 28 czerwca. Pomijam już fakt, że powinnam się teraz uczyć, skoro znalazłam 40 wolnych minut w ciągu moje 16godzinnego dnia. Daria poszła na ćwiczenia z przepływu ciepła. Ja nie wiem kiedy to mam, bo tu nie ma stałego planu, tylko każdego tygodnia zajęcia rozkładają się inaczej. Tylko godziny są niezmienne.
Tak oto o 7 trzeba wstać, o 7.45 zaczynają się zajęcia, o 12.30 się je, o 13.30 wraca się na zajęcia, o 17.35 się je kończy, tak, to jest czas na naukę/spanie/odpoczywanie/skypa, a od 19.15 do 24 albo 2 w nocy uczestniczy się z wielką ochotą w zajęciach (ponoć)fakultatywnych. Nie, nie chodzi mi o imprezę.
Także czasem udaje się wyspać, czasem czegoś nauczyć, ale generalnie żyje się tu jak maszyna. Bajka. Polecam.

Były dziś takie zajęcia z mechaniki płynów i po godzinie wykładu zostało postawione pytanie do PECO (studenci ze wschodu): czy przypadkiem nie mówię za szybko? Powiedzieliśmy więc szczerze, że owszem, mogłoby być wolniej (bo to jedyny wykładowca, który zapomina, że wśród studentów ma 20 osób niebędących Francuzami...). W odpowiedzi usłyszeliśmy:
- "No trudno. Przecież macie to na kartkach."
Mamy?
Także te zajęcia przeżyliśmy w pełni świadomie, rozumiejąc co się dzieje...

Jest jeszcze jedna głupia rzecz, która tu istnieje. Ludzie tu za bardzo wzięli sobie do serca parytet chyba, bo wszystkie męskie uprzejmości w stronę kobiet są odbierane bardzo negatywnie. Także już mnie nie dziwi, kiedy chłopak przede mną otwiera drzwi, przechodzi i puszcza mi te drzwi prosto na twarz. Bo przecież jeśli by mi je otworzył znaczyłoby to, że uważa mnie za kogoś gorszego (usłyszałam nawet opinię, że drzwi otwiera się jedynie... ekhm.... paniom lekkich obyczajów). Nasi polscy koledzy muszą się pilnować, bo jak się można domyślać te drzwi to tylko drobny przykład.

Dostajemy tu tyle kserówek, że jak wrócę do wytapetuję tym cały dom chyba. Marnują tyle drzew, że to głowa mała. O, proszę, przykład strony z materiałów, które otrzymaliśmy: (przepraszam, mam problem jakiś z obróceniem go...)


No, także to jest ostatni slajd z jakiś zajęć z prawa pracy.

Coś jeszcze? O tak! Przenosimy się do dawnych czasów, w których to na produkty trzeba się było zapisywać. Czułam się dziś tak, jak moi rodzice czekający w kolejce na malucha. Długopisy: 0.3 i 0.7 grubości, każdy z nas ich potrzebuje, nie każdy miał to szczęście, że dostał... Więc się zapisałam. I czekam.

Myślę, że to wszystko na tę chwilę. Tzn. mogłabym jeszcze pisać (narzekać w zasadzie), ale mam do zrobienia jakieś zadania z energetyki, których jeszcze chyba nie rozumiem, więc let's do it.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz